...jakie to z panienek świntuszki;) Niby to zajęte, zapracowane, na bloga nie wchodzi.... napisz tylko dwuznacznego posta a odzew że hoho ;) Żeby było jasne- pracuje teraz chwilowo w takiej firmie, która robi takie gadżety jak teczki, torby, segregatory itp. Większą cześć czasu spędzam jednak na przygotowaniu portfolio- wkładam czarne kartoniki (w naszym slangu obciągam ;) ) do koszulek. Pomocny w tym jest gumowy naparstek, który jest bardzo przydatny, a zakłada się go na paluszek;) A w ogóle to tu się wszędzie świntuszy- prace są takie odmóżdżające, że nawet kobitki nobliwe zaczynają gadać jak faceci na budowie;) I stąd krótki wycinek;)
Nie będę pisać, że tęsknię... bo się zupełnie rozkleję... a muszę tu być twarda, nie miętka ... ;) Zresztą już kombinuję jakby tu znów do Polski kochanej zawitać:) Niestety nie będę mogła jutro wspólnie Gumci pożegnać... choć nawet nie wyobrażacie sobie jak bardzo bym chciała:) Zatem Asiku i Paulinko- przerzucam chwilowo na Was obowiązek wyściskania Gosi!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ojejku, ale od razu cieplej na serduszku, gdy tak choc ciut jestem na biężąco co tam u Was (dzięki superaśnemu blogowi oczywiście;) )Ściskam Was kochane stworki, bawcie się jutro dobrze:))))))))
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Dzięki lewuniaku za worek możliwości...już po spotkanku naszym przesympatycznym,ale i tak wybrałam cosik z "Twej półki", czyli Murakamiego którym tak się zachwycałaś. Gumuś, jak się okazało, już czytała, ale są dwie opcje-może wymienić lub przeczytać jeszcze raz, bo podobno zakrecono-cudna lekturka!mam nadzieję, że z któreś skorzysta na pewno!
OdpowiedzUsuńdzięki za objaśnienie, bo ciężko obczaić w czym rzecz z tym Twoim obciąganiem!
Udało mi się przełożyć egzam na przyszły wtorek więc teraz już na sto procent tępić pazurki pliz!
Lewuniaku, jeszcze dla Cie anegdota tramwajowa (dziwczyny już ją znają). Siedzę sobie w tramwaju,nagle wchodzi dwóch kolesi, głośno gadają..po chwili widzę, że jeden trzyma w ręce cieniutki tomik poezji..a ten drugi do niego: "No pokaż stary kurwa, co ona tam wyjebała?" Szok! A potem całą drogę dyskutowali o tej poezji, i to nawet całkiem ciekawie tylko wszystko właśnie w takiej konwencji...w teatrze nikt by nie uwierzył że to możliwe... Life is life :)
Cmokam