Coby już Pińczula więcej nie karać;) a i zrelaksować dziewczęta, zamieszczam krótki wycinek z żywota mego bieżącego...
Pracuję dla agencji. Stałam się panienką na telefon... Dzwonią do mnie gdy pojawia się klient. Od półtora tygodnia regularnie, codziennie w okolicach ósmej, razem z dwoma innymi polskimi dziewczęciami, jedziemy realizować zlecenie. "Obciągamy". Wszystkie rozmiary. Jak mam trochę szczęścia trafiają się małe, gdy ciut mniej- duże gabaryty, aż ręce bolą... Najgorzej, że to takie monotonne- wszystkie czarne... Pracodawca zapewnia nam gumki- bez tego nie dałoby chyba rady. Czasem gdy kierowca czeka trzeba naprawdę solidnie się sprężyć, żadnej przerwy wówczas. Za to ciut wcześniej mogę jechać wtedy do domu. Nie jest źle, tylko trzeba uważać, bo można wrócić pociętym...no i ten posmak folii w ustach... Ale wspieramy sie z babeczkami jak możemy- w końcu o pieniążki chodzi;) Dobrze, że są do rzeczy bo i pośmiać się można z naszego marnego losu pracownicy fabryki materiałów biurowych:)))))))))))))))))))))))))))))))).
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ej no normalnie myślałam, że Jarek dorwał się do bloga i zrobił Ci psikusa z tym "obciąganiem"...Serio!A tu Lewuniak dał czadu!Bomba!
OdpowiedzUsuń