niedziela, 22 marca 2009

Jej dziewczęta, jak bardzo chciałabym być z Wami. Tak po troszku egoistycznie- by samej móc się wygadać, wyżalić, pośmiać, przytulić, poradzić... Ale przede wszystkim by móć uczestniczyć w Waszym życiu... Wiem ile dla Asiaczka znaczy rodzina wiec tym bardziej mi źle, że nie mogę być teraz w Poznaniu i wmeldować się na Chłodną choć na herbatę. I pod tym pretekstem wyściskać lub nawet w ciszy posiedzieć z Pińczulkiem... Asiu, wiesz że jestem z Tobą serduszkiem...

Zresztą jak z Wami wszystkimi. Ni dudu nie znam się na dotacjach unijnych więc pewnie nie byłabym zbyt pomocnym doradcą ale burza mózgów daje czasem niezłe efekty.Wierzę, że kryteria mają pewnie ostre ale jak ostatnio opowiadałaś o Waszych pomysłach to brzmiało to tak, że konkurencja będzie miała twardy orzech do zgryzienia z Wami;) Mi z kolei spadł trochę kamień z serca- bo coraz mniejsze widziałam szanse na przyjazd w kwietniu;) Mam nadzieję, że coś tam się w końcu wykluje w związku z Waszymi małżeńskimi planami;) Zwłaszcza, że rodzina Wam się gwałtownie powiększa;) Ślimak, a teraz Bagietka. Do tego cierpiąca na dogos nervosos;) No, no, coraz większa odpowiedzialność na Waszych muszych barkach;)

Widzę, że Gumiaczek też zapracowana... Tak sobie pomyślałam, że może zbieraj ostro doświadczenia, zwłaszcza pod nieobecnosć Konrada, z prowadzenia knajpki... Jakby nam inne plany życiowe poszły na panewce jestem chętna do inwestycji w jakąś restauracyjkę czy kafejke z klimatem;) A gdyby jeszcze w przyjacielskim gronie... Cos na kształt Schwarzeneggera i innych hollywoodzkich znakomitości;) W końcu niezłe z nas gwiazdy;) A same wiecie, że w Poznaniu z tym kiepsko- zero miejscówek na tańce-hulańce, śluby;) a nawet piątkowe piwko;)

Wybaczcie, ze mnie ostatnio tu tak mało. Ale wreszcie w miarę regularnie pracuje. Znów ekipa powypadkowa;) 9h dźwigam kartony, telewizory i takie tam. Szoruję ściany z dymu, grzyba- czasem w masce nawet;)Rozładowuję się rozwalając szafy;) Dobrze, ze noga się ustabilizowała i sie za mocno nie buntuje. Powolutku wychodzę na prostą z pieniążkami... Znaczy moge się do rachunków dorzucić. Uroczyście też oświadczam, że nie mam na swym koncie żadnych pedofilskich skłonności, naduzyć wobec starszych czy chorych;) Sprawdzenie przeszłośći kryminalnej wypadło pomyślnie. Wydawać by się mogło, że teraz z górki skoro nic nie stoi na przeszkodzie by pracować w opiece... Ale oczywiście nie w moim przypadku;) Teraz muszę sobie jakiś kurs zrobic- z podnoszenia leżących i takie tam... Póki co to oni wciąż leżącego zamiast podnosić to kopią. A tym leżącym jestem ja;) Aż się boje co jeszcze wymyślą;)
Dlatego z utęsknieniem czekam na wiosnę... Promyki słońca tańczące na twarzy, świergot ptaków, zapach świeżo koszonej trawy, bzu, powiew ciepłego wiatru, letni deszcz... Ach... coby wreszcie chiało się biegac, skakać, góry przenosić... Ale przede wszystkim na taką wiosnę w serduszku i w główce... Na przypływ energii i pomysłów. Wczoraj w chińskiej ciasteczkowej wróżbie miałam, że niedługo nowe możliwości zapukają do drzwi... no to czekam,wypatruję... Pełna nadziei oczywiście bo wokół coraz cieplej i tysiące żonkili przypomina, że kalendarzowa wiosna juz tu jest!!! Wiecie co lubię w Anglii?Właśnie te żółte kwiaty, które czają się na każym klombie, skwerku, poboczu... :) Zatem i reszta MUSI w końcu się pojawić:) Prawda, Asiku?:))))

2 komentarze:

  1. Zapomniałam o tytule;)... CZEKAJĄC NA WIOSNĘ...

    OdpowiedzUsuń
  2. witam dziewczeta drogie
    hmmm,cos w tą nieskazitelną przeszłość kryminalną Lewuni wierzyć mi sie nie chce, za długo ją znam;) toż to mały rozrabiaka;) ale skoro tak wykazano to niech już tak będzie...podziwiam za ciężką pracę: dym,grzyb, dźwiganie i to wszystko mała Kasia.
    I pytanko na koniec:kasiu czy uda ci sie w kwietniu zawitac, byloby przecudownie:) no i apel do reszty bandy moze jakies spotkanko czy jak,czy co:)Jam otwarta

    OdpowiedzUsuń