piątek, 13 marca 2009

przesilenie czy jak, czy co??

oj dziewuszki,dziewuszki...sama nie wiem co ze mną, brak energii,ospałość, czyżby to ta pogoda na mnie tak wpływała.
ale nie ważne...u mnie wszystko po staremu, dzień w dzień przed kompem, czas niemiłosiernie ucieka. A do tego wszystkiego niechęć do pracy, co dziwnym jest, bo nigdy nie miałam z tym problemu. Teraz walczę z weselem Ani i Darka(siostry Mateusza), po 2 latach może dostaną swój film weselny;) tak to jest z tymi rodzinnymi weselami, ciężko się za nie zabrać. A w tym roku kolejne 2 rodzinne wesela.aaaauuuu. Naprawdę wolałabym dać im kasę w kopercie i mieć spokój. ale co zrobić jak proszą. Choć gdzieś tam sobie w środku myślę ze to nie fair. Zero luzu, zero zabawy bo tak naprawdę jest się w pracy, czy oni tego nie rozumieją.???( no a potem obróbka zdjęć i filmu gdzieś tak z 2 tygodnie, najmniej;( ech...Dlatego je robię z takim opóźnieniem, by inni członkowie rodziny mający w planach się hajtać, się wystraszyli. Ale chyba bez skutku mój przebiegły plan zważywszy na te tegoroczne wesela.
W końcu ruszyła sprawa z tym dofinansowaniem z Unii Europejskiej, w poniedziałek będę się dowiadywać więcej. Choć jestem złej myśli,wyczytałam jakie grupy społeczne mogą się o nie starać i w żadnej nie pasuje. Albo to młode matki chcące wrócić na rynek pracy, albo osoby do 25 roku życia, tudzież po 45 no i jeszcze osoby mieszkające w gminach do 25 tys. mieszkańców. I tak sobie myślę...póki co jestem zameldowana w Tomyślu (do czerwca), gdybym sobie to przedłużyła to mogłabym się podpiąć do tej grupy. Tylko czy to nie za duże naciągnięcie...bo urząd pracy w Tomyślu tak porobić mogłam,a unie?? czy to jakoś sprawdzają...tego muszę się dowiedzieć. Udział w tym całym szkoleniu mogą wziąć 45 osoby, a dotacje(40 tys.) otrzyma 12 osób. Więc kurcze prawdopodobieństwo, że mnie się trafi, hmmmm, takie jakieś małe;)
Jeszcze poruszę jedną sprawę, choć nie chce zapeszać, chyba udało mi się znaleźć coś na nasze wesele. Bo jaki ja miałam największy problem przy wcześniejszych poszukiwaniach... te wszystkie pałace, sale weselne mnie się porostu nie podobają. A ostatnio trafiłam na nowy trop...gospodarstwo agroturystyczne, taki Blinek:) tylko z większymi możliwościami na imprezkę:) Pierwsze na co trafiłam to na to http://www.boruja.eu/ ale tata mateusza podsunął mi namiary na bardziej exlusive:) typu http://www.klimkowaosada.pl/. Przede wszystkim trza tam pojechać, zobaczyć co i jak. Ale najważniejsze, że już wiem czego chce;) No i oczywiście weselicho nie w kwietniu:) Myślę że gdzieś tak na późna jesień, choć jest to wytyczony kolejny(pewnie gdzieś tak 5 termin) wiec nie bierzcie tego na poważnie:)
No nic, trzymajcie sie cieplutko, czekam na wiesci od was

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz