niedziela, 22 marca 2009

Przepraszam za moje milczenie...Zmarł mój dziadek z Leszna, tata mojej mamy...Powinnam napisać już wcześniej, ale jakoś nie miałam do tego głowy. Dziadek miał 87 lat i był już bardzo schorowany, cierpiał, od pewnego czasu już nawet nie wstawał z łóżka, dlatego wiem, że opuszczając swoje ciało na pewno czuł ogromną ulgę. No a teraz czeka go życie wieczne w niebie:) Ksiądz powiedział podczas kazania, że powinniśmy się cieszyć, bo śmierć to jest wielki dzień człowieka, w którym dusza wyzwala się z więzów ciała i łączy się z Bogiem. Te słowa bardzo pomogły babci, mamie i cioci. No ale i tak babunia odczuwa ogromną pustkę, bo przecież nasze życie ma sens, kiedy znajdujemy sobie cel naszego działania, moja babuncia żyła dla dziadka. Pod koniec lutego obchodzili 60-lecie ślubu! Babunia i tak była bardzo dzielna, ale myślę, że najgorsze dni dopiero przed nią - kiedy cały szum wokół pogrzebu już przycichnie, i nagle nie będzie dla kogo zrobić obiadu, z kim obejrzeć wiadomości...Zastanawiamy się, czy wziąć babunię do siebie(tzn. na Krzywińską), ale tak gwałtownie zmieniać środowisko to też nie do końca dobre... Czas pokaże..

Postaram się jakoś w najbliższych dnia napisać coś więcej, skomentować Paulinkowe, dzielne posty..
Tymczasem pozdrawiam wszystkich pilnie pracujących!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz