Przesilenie wiosenne albo starość nie radość, na dwoje babka wróżyła...bo tak patrzę, tyle tu ważnych postów, ciekawych, krzyczących o odpowiedź a ja nie zareagowałam.. się nie poznaję..niby dużo na głowie, ale na przyjaciół zawsze trza znaleźć chwilkę, toż to relaks przecie!Dlatego postuluję spotkanko!Z Lewuniakiem troszku wczoraj przegadane, a co do reszty zaległości nam się mnożą. Koniecznie przed Wielkanocą trza je nadrobić!Wprawdzie tatko mój zakazał spotkań wszelkich podczas remontu(bo to on jest chwilowo największym pożeraczem czasu-myślę, że Paula jest na świeżo),ale coś wymyślimy!Czy w tym tygodniu ktorys z dni(sroda, piatek, niedziela)by Wam odpowiadały?
Znaka dajcie!
Posyłam wiosenne promyki słonka:)
poniedziałek, 30 marca 2009
niedziela, 22 marca 2009
Jej dziewczęta, jak bardzo chciałabym być z Wami. Tak po troszku egoistycznie- by samej móc się wygadać, wyżalić, pośmiać, przytulić, poradzić... Ale przede wszystkim by móć uczestniczyć w Waszym życiu... Wiem ile dla Asiaczka znaczy rodzina wiec tym bardziej mi źle, że nie mogę być teraz w Poznaniu i wmeldować się na Chłodną choć na herbatę. I pod tym pretekstem wyściskać lub nawet w ciszy posiedzieć z Pińczulkiem... Asiu, wiesz że jestem z Tobą serduszkiem...
Zresztą jak z Wami wszystkimi. Ni dudu nie znam się na dotacjach unijnych więc pewnie nie byłabym zbyt pomocnym doradcą ale burza mózgów daje czasem niezłe efekty.Wierzę, że kryteria mają pewnie ostre ale jak ostatnio opowiadałaś o Waszych pomysłach to brzmiało to tak, że konkurencja będzie miała twardy orzech do zgryzienia z Wami;) Mi z kolei spadł trochę kamień z serca- bo coraz mniejsze widziałam szanse na przyjazd w kwietniu;) Mam nadzieję, że coś tam się w końcu wykluje w związku z Waszymi małżeńskimi planami;) Zwłaszcza, że rodzina Wam się gwałtownie powiększa;) Ślimak, a teraz Bagietka. Do tego cierpiąca na dogos nervosos;) No, no, coraz większa odpowiedzialność na Waszych muszych barkach;)
Widzę, że Gumiaczek też zapracowana... Tak sobie pomyślałam, że może zbieraj ostro doświadczenia, zwłaszcza pod nieobecnosć Konrada, z prowadzenia knajpki... Jakby nam inne plany życiowe poszły na panewce jestem chętna do inwestycji w jakąś restauracyjkę czy kafejke z klimatem;) A gdyby jeszcze w przyjacielskim gronie... Cos na kształt Schwarzeneggera i innych hollywoodzkich znakomitości;) W końcu niezłe z nas gwiazdy;) A same wiecie, że w Poznaniu z tym kiepsko- zero miejscówek na tańce-hulańce, śluby;) a nawet piątkowe piwko;)
Wybaczcie, ze mnie ostatnio tu tak mało. Ale wreszcie w miarę regularnie pracuje. Znów ekipa powypadkowa;) 9h dźwigam kartony, telewizory i takie tam. Szoruję ściany z dymu, grzyba- czasem w masce nawet;)Rozładowuję się rozwalając szafy;) Dobrze, ze noga się ustabilizowała i sie za mocno nie buntuje. Powolutku wychodzę na prostą z pieniążkami... Znaczy moge się do rachunków dorzucić. Uroczyście też oświadczam, że nie mam na swym koncie żadnych pedofilskich skłonności, naduzyć wobec starszych czy chorych;) Sprawdzenie przeszłośći kryminalnej wypadło pomyślnie. Wydawać by się mogło, że teraz z górki skoro nic nie stoi na przeszkodzie by pracować w opiece... Ale oczywiście nie w moim przypadku;) Teraz muszę sobie jakiś kurs zrobic- z podnoszenia leżących i takie tam... Póki co to oni wciąż leżącego zamiast podnosić to kopią. A tym leżącym jestem ja;) Aż się boje co jeszcze wymyślą;)
Dlatego z utęsknieniem czekam na wiosnę... Promyki słońca tańczące na twarzy, świergot ptaków, zapach świeżo koszonej trawy, bzu, powiew ciepłego wiatru, letni deszcz... Ach... coby wreszcie chiało się biegac, skakać, góry przenosić... Ale przede wszystkim na taką wiosnę w serduszku i w główce... Na przypływ energii i pomysłów. Wczoraj w chińskiej ciasteczkowej wróżbie miałam, że niedługo nowe możliwości zapukają do drzwi... no to czekam,wypatruję... Pełna nadziei oczywiście bo wokół coraz cieplej i tysiące żonkili przypomina, że kalendarzowa wiosna juz tu jest!!! Wiecie co lubię w Anglii?Właśnie te żółte kwiaty, które czają się na każym klombie, skwerku, poboczu... :) Zatem i reszta MUSI w końcu się pojawić:) Prawda, Asiku?:))))
Zresztą jak z Wami wszystkimi. Ni dudu nie znam się na dotacjach unijnych więc pewnie nie byłabym zbyt pomocnym doradcą ale burza mózgów daje czasem niezłe efekty.Wierzę, że kryteria mają pewnie ostre ale jak ostatnio opowiadałaś o Waszych pomysłach to brzmiało to tak, że konkurencja będzie miała twardy orzech do zgryzienia z Wami;) Mi z kolei spadł trochę kamień z serca- bo coraz mniejsze widziałam szanse na przyjazd w kwietniu;) Mam nadzieję, że coś tam się w końcu wykluje w związku z Waszymi małżeńskimi planami;) Zwłaszcza, że rodzina Wam się gwałtownie powiększa;) Ślimak, a teraz Bagietka. Do tego cierpiąca na dogos nervosos;) No, no, coraz większa odpowiedzialność na Waszych muszych barkach;)
Widzę, że Gumiaczek też zapracowana... Tak sobie pomyślałam, że może zbieraj ostro doświadczenia, zwłaszcza pod nieobecnosć Konrada, z prowadzenia knajpki... Jakby nam inne plany życiowe poszły na panewce jestem chętna do inwestycji w jakąś restauracyjkę czy kafejke z klimatem;) A gdyby jeszcze w przyjacielskim gronie... Cos na kształt Schwarzeneggera i innych hollywoodzkich znakomitości;) W końcu niezłe z nas gwiazdy;) A same wiecie, że w Poznaniu z tym kiepsko- zero miejscówek na tańce-hulańce, śluby;) a nawet piątkowe piwko;)
Wybaczcie, ze mnie ostatnio tu tak mało. Ale wreszcie w miarę regularnie pracuje. Znów ekipa powypadkowa;) 9h dźwigam kartony, telewizory i takie tam. Szoruję ściany z dymu, grzyba- czasem w masce nawet;)Rozładowuję się rozwalając szafy;) Dobrze, ze noga się ustabilizowała i sie za mocno nie buntuje. Powolutku wychodzę na prostą z pieniążkami... Znaczy moge się do rachunków dorzucić. Uroczyście też oświadczam, że nie mam na swym koncie żadnych pedofilskich skłonności, naduzyć wobec starszych czy chorych;) Sprawdzenie przeszłośći kryminalnej wypadło pomyślnie. Wydawać by się mogło, że teraz z górki skoro nic nie stoi na przeszkodzie by pracować w opiece... Ale oczywiście nie w moim przypadku;) Teraz muszę sobie jakiś kurs zrobic- z podnoszenia leżących i takie tam... Póki co to oni wciąż leżącego zamiast podnosić to kopią. A tym leżącym jestem ja;) Aż się boje co jeszcze wymyślą;)
Dlatego z utęsknieniem czekam na wiosnę... Promyki słońca tańczące na twarzy, świergot ptaków, zapach świeżo koszonej trawy, bzu, powiew ciepłego wiatru, letni deszcz... Ach... coby wreszcie chiało się biegac, skakać, góry przenosić... Ale przede wszystkim na taką wiosnę w serduszku i w główce... Na przypływ energii i pomysłów. Wczoraj w chińskiej ciasteczkowej wróżbie miałam, że niedługo nowe możliwości zapukają do drzwi... no to czekam,wypatruję... Pełna nadziei oczywiście bo wokół coraz cieplej i tysiące żonkili przypomina, że kalendarzowa wiosna juz tu jest!!! Wiecie co lubię w Anglii?Właśnie te żółte kwiaty, które czają się na każym klombie, skwerku, poboczu... :) Zatem i reszta MUSI w końcu się pojawić:) Prawda, Asiku?:))))
Asiu, bardzo mi przykro z powodu Twojego dziadka, zdaję sobie sprawę, że dla Ciebie to bardzo trudne. Ja sama nie wyobrazam sobie, jakby któreś z moich dziadków ze strony mamy miało umrzeć, jestem z nimi bardzo związana, więc...
Paulinka, nie poddawaj się z tymi dopłatami z Unii, ten pomysł z zameldowaniem w Nowym Tomyślu jest dobry, przeciez jesteś tam legalnie zameldowana, więc nie mają się czego doczepić, a lepiej spełniać wymienione przez nich kryteria, bo oni strasznie zwracają uwagę na formalności. Może Twoje szanse nie są aż tak duże, ale myślę, że warto próbować. Przeciez komuś muszą przyznać te dotacje, a dlaczego nie Tobie! ja w każdym razie życzę Ci powodzenia!
Lewuniu, a co u Ciebie? Tęsknię!
Buziaki dla wszystkich!
Paulinka, nie poddawaj się z tymi dopłatami z Unii, ten pomysł z zameldowaniem w Nowym Tomyślu jest dobry, przeciez jesteś tam legalnie zameldowana, więc nie mają się czego doczepić, a lepiej spełniać wymienione przez nich kryteria, bo oni strasznie zwracają uwagę na formalności. Może Twoje szanse nie są aż tak duże, ale myślę, że warto próbować. Przeciez komuś muszą przyznać te dotacje, a dlaczego nie Tobie! ja w każdym razie życzę Ci powodzenia!
Lewuniu, a co u Ciebie? Tęsknię!
Buziaki dla wszystkich!
Przepraszam za moje milczenie...Zmarł mój dziadek z Leszna, tata mojej mamy...Powinnam napisać już wcześniej, ale jakoś nie miałam do tego głowy. Dziadek miał 87 lat i był już bardzo schorowany, cierpiał, od pewnego czasu już nawet nie wstawał z łóżka, dlatego wiem, że opuszczając swoje ciało na pewno czuł ogromną ulgę. No a teraz czeka go życie wieczne w niebie:) Ksiądz powiedział podczas kazania, że powinniśmy się cieszyć, bo śmierć to jest wielki dzień człowieka, w którym dusza wyzwala się z więzów ciała i łączy się z Bogiem. Te słowa bardzo pomogły babci, mamie i cioci. No ale i tak babunia odczuwa ogromną pustkę, bo przecież nasze życie ma sens, kiedy znajdujemy sobie cel naszego działania, moja babuncia żyła dla dziadka. Pod koniec lutego obchodzili 60-lecie ślubu! Babunia i tak była bardzo dzielna, ale myślę, że najgorsze dni dopiero przed nią - kiedy cały szum wokół pogrzebu już przycichnie, i nagle nie będzie dla kogo zrobić obiadu, z kim obejrzeć wiadomości...Zastanawiamy się, czy wziąć babunię do siebie(tzn. na Krzywińską), ale tak gwałtownie zmieniać środowisko to też nie do końca dobre... Czas pokaże..
Postaram się jakoś w najbliższych dnia napisać coś więcej, skomentować Paulinkowe, dzielne posty..
Tymczasem pozdrawiam wszystkich pilnie pracujących!
Postaram się jakoś w najbliższych dnia napisać coś więcej, skomentować Paulinkowe, dzielne posty..
Tymczasem pozdrawiam wszystkich pilnie pracujących!
sobota, 21 marca 2009
środa, 18 marca 2009
:)
ahoj
ale tu nudy na tym bloogu;) Cichosza taka że aż boli....a ja piszę by się pochwalić naszym nowym lokatorem (chyba na stałe,to się jeszcze zobaczy jak się będzie sprawować;)
Pojechaliśmy wczoraj na bukowską (do nat i andrezja) i wróciliśmy z bagietką( dla niewtajemniczonych tudzież niepamiętających- zieloną papużką falistą).
Tam u nich biedactwo zdziczało, zasługa w tym Pogo, wiec wzielismy ptaszka pod nasze skrzydła. Zobaczymy czy z Bagietka da sie cos jeszcze zrobic:)
ale tu nudy na tym bloogu;) Cichosza taka że aż boli....a ja piszę by się pochwalić naszym nowym lokatorem (chyba na stałe,to się jeszcze zobaczy jak się będzie sprawować;)
Pojechaliśmy wczoraj na bukowską (do nat i andrezja) i wróciliśmy z bagietką( dla niewtajemniczonych tudzież niepamiętających- zieloną papużką falistą).
Tam u nich biedactwo zdziczało, zasługa w tym Pogo, wiec wzielismy ptaszka pod nasze skrzydła. Zobaczymy czy z Bagietka da sie cos jeszcze zrobic:)
piątek, 13 marca 2009
przesilenie czy jak, czy co??
oj dziewuszki,dziewuszki...sama nie wiem co ze mną, brak energii,ospałość, czyżby to ta pogoda na mnie tak wpływała.
ale nie ważne...u mnie wszystko po staremu, dzień w dzień przed kompem, czas niemiłosiernie ucieka. A do tego wszystkiego niechęć do pracy, co dziwnym jest, bo nigdy nie miałam z tym problemu. Teraz walczę z weselem Ani i Darka(siostry Mateusza), po 2 latach może dostaną swój film weselny;) tak to jest z tymi rodzinnymi weselami, ciężko się za nie zabrać. A w tym roku kolejne 2 rodzinne wesela.aaaauuuu. Naprawdę wolałabym dać im kasę w kopercie i mieć spokój. ale co zrobić jak proszą. Choć gdzieś tam sobie w środku myślę ze to nie fair. Zero luzu, zero zabawy bo tak naprawdę jest się w pracy, czy oni tego nie rozumieją.???( no a potem obróbka zdjęć i filmu gdzieś tak z 2 tygodnie, najmniej;( ech...Dlatego je robię z takim opóźnieniem, by inni członkowie rodziny mający w planach się hajtać, się wystraszyli. Ale chyba bez skutku mój przebiegły plan zważywszy na te tegoroczne wesela.
W końcu ruszyła sprawa z tym dofinansowaniem z Unii Europejskiej, w poniedziałek będę się dowiadywać więcej. Choć jestem złej myśli,wyczytałam jakie grupy społeczne mogą się o nie starać i w żadnej nie pasuje. Albo to młode matki chcące wrócić na rynek pracy, albo osoby do 25 roku życia, tudzież po 45 no i jeszcze osoby mieszkające w gminach do 25 tys. mieszkańców. I tak sobie myślę...póki co jestem zameldowana w Tomyślu (do czerwca), gdybym sobie to przedłużyła to mogłabym się podpiąć do tej grupy. Tylko czy to nie za duże naciągnięcie...bo urząd pracy w Tomyślu tak porobić mogłam,a unie?? czy to jakoś sprawdzają...tego muszę się dowiedzieć. Udział w tym całym szkoleniu mogą wziąć 45 osoby, a dotacje(40 tys.) otrzyma 12 osób. Więc kurcze prawdopodobieństwo, że mnie się trafi, hmmmm, takie jakieś małe;)
Jeszcze poruszę jedną sprawę, choć nie chce zapeszać, chyba udało mi się znaleźć coś na nasze wesele. Bo jaki ja miałam największy problem przy wcześniejszych poszukiwaniach... te wszystkie pałace, sale weselne mnie się porostu nie podobają. A ostatnio trafiłam na nowy trop...gospodarstwo agroturystyczne, taki Blinek:) tylko z większymi możliwościami na imprezkę:) Pierwsze na co trafiłam to na to http://www.boruja.eu/ ale tata mateusza podsunął mi namiary na bardziej exlusive:) typu http://www.klimkowaosada.pl/. Przede wszystkim trza tam pojechać, zobaczyć co i jak. Ale najważniejsze, że już wiem czego chce;) No i oczywiście weselicho nie w kwietniu:) Myślę że gdzieś tak na późna jesień, choć jest to wytyczony kolejny(pewnie gdzieś tak 5 termin) wiec nie bierzcie tego na poważnie:)
No nic, trzymajcie sie cieplutko, czekam na wiesci od was
ale nie ważne...u mnie wszystko po staremu, dzień w dzień przed kompem, czas niemiłosiernie ucieka. A do tego wszystkiego niechęć do pracy, co dziwnym jest, bo nigdy nie miałam z tym problemu. Teraz walczę z weselem Ani i Darka(siostry Mateusza), po 2 latach może dostaną swój film weselny;) tak to jest z tymi rodzinnymi weselami, ciężko się za nie zabrać. A w tym roku kolejne 2 rodzinne wesela.aaaauuuu. Naprawdę wolałabym dać im kasę w kopercie i mieć spokój. ale co zrobić jak proszą. Choć gdzieś tam sobie w środku myślę ze to nie fair. Zero luzu, zero zabawy bo tak naprawdę jest się w pracy, czy oni tego nie rozumieją.???( no a potem obróbka zdjęć i filmu gdzieś tak z 2 tygodnie, najmniej;( ech...Dlatego je robię z takim opóźnieniem, by inni członkowie rodziny mający w planach się hajtać, się wystraszyli. Ale chyba bez skutku mój przebiegły plan zważywszy na te tegoroczne wesela.
W końcu ruszyła sprawa z tym dofinansowaniem z Unii Europejskiej, w poniedziałek będę się dowiadywać więcej. Choć jestem złej myśli,wyczytałam jakie grupy społeczne mogą się o nie starać i w żadnej nie pasuje. Albo to młode matki chcące wrócić na rynek pracy, albo osoby do 25 roku życia, tudzież po 45 no i jeszcze osoby mieszkające w gminach do 25 tys. mieszkańców. I tak sobie myślę...póki co jestem zameldowana w Tomyślu (do czerwca), gdybym sobie to przedłużyła to mogłabym się podpiąć do tej grupy. Tylko czy to nie za duże naciągnięcie...bo urząd pracy w Tomyślu tak porobić mogłam,a unie?? czy to jakoś sprawdzają...tego muszę się dowiedzieć. Udział w tym całym szkoleniu mogą wziąć 45 osoby, a dotacje(40 tys.) otrzyma 12 osób. Więc kurcze prawdopodobieństwo, że mnie się trafi, hmmmm, takie jakieś małe;)
Jeszcze poruszę jedną sprawę, choć nie chce zapeszać, chyba udało mi się znaleźć coś na nasze wesele. Bo jaki ja miałam największy problem przy wcześniejszych poszukiwaniach... te wszystkie pałace, sale weselne mnie się porostu nie podobają. A ostatnio trafiłam na nowy trop...gospodarstwo agroturystyczne, taki Blinek:) tylko z większymi możliwościami na imprezkę:) Pierwsze na co trafiłam to na to http://www.boruja.eu/ ale tata mateusza podsunął mi namiary na bardziej exlusive:) typu http://www.klimkowaosada.pl/. Przede wszystkim trza tam pojechać, zobaczyć co i jak. Ale najważniejsze, że już wiem czego chce;) No i oczywiście weselicho nie w kwietniu:) Myślę że gdzieś tak na późna jesień, choć jest to wytyczony kolejny(pewnie gdzieś tak 5 termin) wiec nie bierzcie tego na poważnie:)
No nic, trzymajcie sie cieplutko, czekam na wiesci od was
środa, 11 marca 2009
hej,
dopiero teraz znalazłam trochę czasu, żeby coś napisać, i to nie z lenistwa nie pisałam ( Asia robi się bardziej złośliwa ode mnie!), ale dlatego, że miałam dużo pracy. Konrad był na urlopie i prawie cała knajpa była na mojej głowie, a szef rzadko przyjezdzał. (Wiem, że to wydaje się nieprawdopodobne, ale w ciągu całego tygodnia nawet komputera nie otworzyłam , nie miałam po prostu do tego głowy).
Fajny pomysł z tymi przepisami, chętnie skorzystam z Waszego doświadczenia, ale na mnie nie liczcie bo ja potrafię wodę na herbatę przypalić! chyba nigdy nie ugotowałam niczego, co nie byłoby z paczki albo słoika!
Cieszę się Lewuniu, że nie nudzisz się tam na obczyźnie - basen, audiobooki! Przynajmniej masz okazję robić rzeczy, na które nie miałaś w Polsce czasu albo ochoty!
Obecuję, że postaram się częściej tu zaglądać!
Trzymajcie się! Buziaki.
dopiero teraz znalazłam trochę czasu, żeby coś napisać, i to nie z lenistwa nie pisałam ( Asia robi się bardziej złośliwa ode mnie!), ale dlatego, że miałam dużo pracy. Konrad był na urlopie i prawie cała knajpa była na mojej głowie, a szef rzadko przyjezdzał. (Wiem, że to wydaje się nieprawdopodobne, ale w ciągu całego tygodnia nawet komputera nie otworzyłam , nie miałam po prostu do tego głowy).
Fajny pomysł z tymi przepisami, chętnie skorzystam z Waszego doświadczenia, ale na mnie nie liczcie bo ja potrafię wodę na herbatę przypalić! chyba nigdy nie ugotowałam niczego, co nie byłoby z paczki albo słoika!
Cieszę się Lewuniu, że nie nudzisz się tam na obczyźnie - basen, audiobooki! Przynajmniej masz okazję robić rzeczy, na które nie miałaś w Polsce czasu albo ochoty!
Obecuję, że postaram się częściej tu zaglądać!
Trzymajcie się! Buziaki.
sobota, 7 marca 2009
piątek, 6 marca 2009
poniedziałek, 2 marca 2009
Zapracowani,schorowani,leniwi
Hejoska:)
Cicho wszędzie, głucho wszędzie...chyba zbliża się wiosna:)A do tego co niektórzy zapracowani(znów udało mi się złapać posadkę na targach - kokosów nie zbijam ale grosz do grosza i na rachunek zimowy za prąd jakoś się uzbiera;)! Paulinka dała się rozłożyć na łopatki grypsku..a umawiałyśmy się, że to ona powali go na kolana...nieusłuchana;) Teraz ma dziewczynka wymówkę,że zdjęć nie wrzuca, bo w łóżku musi się wygrzewać..
Co do Lewuniaka nie wiem, jak się ma..i to mi daje do myślunku, bo może bezzębny Polak ją wessał(skoro pogryźć nie mógł)...Miałam nadzieję , że moje kciuki bardziej skuteczne są od Lewuniakowych(mam tu na myśli Lechitów, którzy na nią liczyli zamiast na siebie)..i że te moje kciuki uleczą rozkraczony samochodzik...Dajcie znaka czy nadal mam je tak obsesyjnie zaciskać!
Dziś się dowiedziałam, że przez godzinę planowania można zaoszczędzić 20 godzin realizacji!Biorę to sobie do serca i zabieram się za zaplanowanie mojej pracy o której już piszę i którą już klecę tak na łapu capu..
Pozdrawiam Was w ten miły dzionek marcowy!
Ps-Rozmawiałam dziś z Asią Bzdręga i rześmy się na 14 marca zmówiły na piwko jakie - Lewuniaku, jak zawsze będziesz nas wspierać duchem!
Ps2-Pisząc o leniwych w tytule miałąm rzecz jasna na myśli Gumcię;)
Cicho wszędzie, głucho wszędzie...chyba zbliża się wiosna:)A do tego co niektórzy zapracowani(znów udało mi się złapać posadkę na targach - kokosów nie zbijam ale grosz do grosza i na rachunek zimowy za prąd jakoś się uzbiera;)! Paulinka dała się rozłożyć na łopatki grypsku..a umawiałyśmy się, że to ona powali go na kolana...nieusłuchana;) Teraz ma dziewczynka wymówkę,że zdjęć nie wrzuca, bo w łóżku musi się wygrzewać..
Co do Lewuniaka nie wiem, jak się ma..i to mi daje do myślunku, bo może bezzębny Polak ją wessał(skoro pogryźć nie mógł)...Miałam nadzieję , że moje kciuki bardziej skuteczne są od Lewuniakowych(mam tu na myśli Lechitów, którzy na nią liczyli zamiast na siebie)..i że te moje kciuki uleczą rozkraczony samochodzik...Dajcie znaka czy nadal mam je tak obsesyjnie zaciskać!
Dziś się dowiedziałam, że przez godzinę planowania można zaoszczędzić 20 godzin realizacji!Biorę to sobie do serca i zabieram się za zaplanowanie mojej pracy o której już piszę i którą już klecę tak na łapu capu..
Pozdrawiam Was w ten miły dzionek marcowy!
Ps-Rozmawiałam dziś z Asią Bzdręga i rześmy się na 14 marca zmówiły na piwko jakie - Lewuniaku, jak zawsze będziesz nas wspierać duchem!
Ps2-Pisząc o leniwych w tytule miałąm rzecz jasna na myśli Gumcię;)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


