Kochanieńkie, melduje posłusznie, że u mnie zaczyna się powoli stabilizować:) Tfu, tfu, wypluć, odpukać oczywiście;) Znaczy jestem w grafiku jednego z domciów. Czyli, że póki co wiem na czym stoję i mam w miarę regularne zmiany. Wyróżnili mi dwa tygodnie- krótki i długi, czyli poniżej i powyżej 40 h. No i dwie zmiany- ranna i popołudniowa. Najważniejsze, że zaczynam poznawać dziadków, oni się oswajają ze mną. No i zaczynam łapać o co w tej pracy chodzi, łącznie z dogadywaniem się z pozostałym personelem. Najchytrzej zostały okiełznane murzynki... Większość z nich to ciut leniwe, sprytne i wredne małpy. Ale ponieważ stamtąd nie bardzo jest jak wrócic do Grays wieczorem, a mnie Jarek odbiera.... to od razu zrobiły się milsze i bardziej pomocne;) Po prostu do rany przyłóż;) nie wiem czy to etyczny ale na pewno skuteczny sposób. Zaś jeśli chodzi o staruszków to bywa różnie. Generalnie to mi się serce kraje. Źle ktoś sobie tą starość wymyślił. Ale bywają też sytuacje komiczne. W których niemałą rolę odgrywa moja nieporadność. Przykładowo rozmawiam sobie z pewną kobitką. Ha,ha, hi,hi, miło się nam gawędzi, śmiejemy się, żartujemy. I nagle uprzytamniam sobie- nie znam jej imienia. Więc pytam. A ona, że przeprasza ale nie pamięta. No to myślę- dobry żart i śmiejemy sie obie. Następnym razem sytuacja sie powtarza, znów miła atmosfera i znów pytam o imię. Okazało się, że jej demencja jest tak zaawansowana, iż rzeczywiście nie pamięta swego imienia. Mówię Wam jak mi się głupio zrobiło. Innym razem spaceruję sobie i doglądam dziaduńciów aż tu nagle omal sie nie potykam. Na podłodze szczęka leży. Sztuczna oczywiście. I znajdź tu teraz właściciela?! Ale to było dochodzenie;)I tak mogłabym przytaczać....:)
Poza tym nic się nie dzieje. Z moim mężczyzną sie niestety mijamy. Zwłaszcza jak on kończy o 14 a ja dopiero zaczynam , jak np dzisiaj. No i ja w weekendy przeważnie pracuję. Tak, że jestem żądna imprez.Za to mam teraz dwóch z rodu K. wieć równowaga jest zachowana;) Może uda sie nam jakoś nad morze choć na chwilę wyskoczyć bo zrobiła się przecudna pogoda:)
No a co u Was dziewuszki?:) Wiem, że w przeciwieństwie do mnie się ukulturalniacie;) No i pewnie też pracujecie ciężko...Asiku jak tam Twa Malta, przeszkody wszystkie pokonane? Znając Ciebie, na pewno tak:))))Odpisz choć króciutką eskę, bo nawet nie wiem czy te z netu dochodza:( W każdym razie trzymam kciuki za me zuch dziewczyny!!!!
Nie chcę zapeszać. Ale wiecie jak to u mnie- sytuacja ustabilizowana więc trzeba trochę zamieszać. Zaczęłam dopiero pracę a już zgłosiłam chęć bezpłatnego urlopu;) Wiec trzymajcie kciuki- może siię zobaczymy niebawem;) Póki co tylko buziaki z daleka ślę:********
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
u lala, to wesolo tam masz:) to a propo szczeki:) czyzby poszukiwanie wlasciciela odbywalo sie na zasadzie przymierzania pantofelka?? to by byl dopiero ubaw:) no i ciesze sie ze sytauacja zawodowa ustabilizowana, praca w jednym domu, a nie bieganie od jednego do drugiego. A ja wlasnie wkurzona jestem niesamowicie, bo zarazilam sie od mata opryszczka, aaaauuu, doslownie 5 min temu to odkrylam, i zla oczywiscie jestem!!!!a co do sprawozdania ze spotkania z asia(niedzielne spotkanie) to niestty sie nie dobylo(asik w niedziele dowiedzial sie ze ma egzam w pon, wiec nietety nici z pifka, a bidulka musiala zakuwac). Ale tak jak wspomnialam we wczesniejszym poscie, widzialysmy sie we wtorek na koncercie, tyle ze bez pogaduszek, bo nie bylo mozliwosci. No i umowilysmy sie dopiero po Heinekenie na spotkanie, wiec ...kiepsko z nami...zeby takie dlugie przerwy miec, wstyd!
OdpowiedzUsuńkurcze, ale mi smaka zrobilas na ten twoj urlop, gdyby tak ci sie udalo, bylo by wspaniale:)
buziaki
Mnie najbardziej urzekła historia z imieniem, a właściwie jego brakiem...Fajnie Lewuniaku, że z Twych opowieści drobnych czuć pozytywną energię i spokój..To ważne, że sytuacja Ci się stabilizuje..Serducho swobodniej tyka. Dużo o tym rozmawiałysmy zawsze, ważne by wiedzieć co chce się robić..Choć na dłuższą metę niepokojące(przynajmniej dla nas, teśkniących i wyczekujących powrotu Twego)..człek się łatwo przyzwyczaja do dobrych warunków finansowych, do poczucia bezpieczeństwa..A my chcemy Ciebie tu,w Pozen!!! Niemniej, jak już powtarzam w kolejnym poście(dlatego, że za każdym razem ogarnia mnie to samo uczucie)bardzom z Ciebie dumna Lewuniaku! Szczególnie że praca nie należy do najatwiejszych, psychicznie,fizycznie,językowo...
OdpowiedzUsuńCo do pana K. prim, czy wy wszyscy w jendym pokoiku?Mam nadzieję, że nie bo wtedy już w ogóle można by zwariować..choć jesli się mijacie to może nawet..Tylko nie daj się wrobić w obiadki!!A to to łatwo..niech teściowa wie,że masz łeb na karku i silny charakter!A co?!
I mi aż slinka cieknie na Twój urlop..oby się ziściło!