witam dziewczęta! Postanowiłam coś napisać, żeby Asia przestała mnie wyzywać przy każdej okazji, że nie korzystam z naszego bloga, ale przede wszystkim dlatego, żeby Lewunia wiedziała co u mnie słychać.
Nareszcie wczoraj miałam okazję spotkać się z dziewczynami (czytaj Asią i Paulinką) i z nieukrywaną radością muszę stwierdzić, że było bardzo sympatycznie a co ważniejsze ;)dostałam od nich kamerkę internetową:) Urządzenie to sprawiło mi mnóstwo radości, gdyż teraz możemy umawiać się czasami na telekonferencje na skype! Ach, ten rozwój techniki!
Może wypadałoby trochę się usprawiedliwić z tak rzadkich postów na naszym blogu, ale ja ostatnio naprawdę mam mało wolnego czasu, zdarza mi się nawet przez kilka dni nie włączać komputera. Nie, żebym więcej pracowała! Ogólnie oddaję się rozrywkom, tj. chodzę na koncerty, balety i do fitness clubu! Postanowiłam trochę o siebie zadbać, żeby jak już wyjadę poderwać jakiegoś Holendra i nie musieć szukać pracy:) z relacji Lewuni wynika, że znalezienie pracy nie jest łatwe, więc sposób na podryw może może okazać się całkiem trafiony!
Buziaczki!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
No tak:)Cała Gumcia!!!A do tego jeszcze łaskę mi robi no..Oberwie Ci się jak się spotkamy;)
OdpowiedzUsuńA ja dziś nie wstałam na zajęcia..bo się okazało że są wcześniej niż się spodziewałam..Przynajmniej odespałam ostatnie zarwane nocki.
A jak to jest wlasciwie z telekonferencją na skype jesli się rozmawia w większym gronie..sa wyświetlone trzy różne obrazy na ekranie?
Mam nową ideę(Gumcia pewnie sobie mruczy: "O mój Boże..")- bo mi juz się skończyły pomysły obiadowe, a każda z nas na pewno ma jakieś swoje specjały:łatwe, szybkie, tanie i pyszne!
Może byśmy tak stworzyły dodatkową kategorię i pisały o małym "conieco" obiadowym?
A co u mnie?Dziewczyny już coś tam wiedzą...Walczę wciąż z umową od pani Stachurowej bo chcieliśmy zrobić remont i mieć pewność że nas nie wywali przed upływem 5 lat(na tyle jest umowa)..negocjowaliśmy aneks do umowy, że w razie co zwrócą nam jakiś procent tego remontu..poczatkowo się zgodziła ale po rozmowach z mężem i prawnikiem zmieniła zdanie..no nic..trza się skonsultować wreszcie z prawnikiem byśmy mieli pewność że nic nam nie grozi..bo p.Stachurowa to naprawdę uczciwa babeczka i nie chce dla nas źle..ale są jeszcze jej dzieci;/
Dziś przyjeżdża Marta i jutro ruszamy na poszukiwania sukni ślubnej..tak właśnie..nic się nie odwróciło..gadałam ostatnio z Martą o Mikołaju i twierdzi że jest teraz bardzo szczęśliwa..no to ja się zapytałam czy już ją Miko lubi, usmiechnęła się i powiedziała, że już chyba nawet bardzo..no nic..przecie nie można się wtrącać w nie swoje życie,hem?
W sobotę moi dziadkowie mają 60 rocznicę ślubu..to jest dopiero coś,co?Ale dziadek już jest bardzo słabiutki, każdy ruch wywołuje na jego twarzy grymas,już nawet nie wstaje z łóżka.. babunia też ma przez to więcej pracy,bo musi wszystko wokół niego robić,ale całkowicie się temu poświęca więc aż strach pomyśleć co będzie jak dziadka zabraknie..Dzięki Bogu przychodzi babuni pomagać pielęgniarka z hospicjum..Moja mama też często jest w Lesznie..babunia przynajmniej ma teraz z kim pogadać:)
Na koniec zwracam nieśmiało uwagę, że nikt się nie bawi w zamieszczanie ciekawych linków na blogu..a na pewno takowe znacie..Ja podrzucam kolejną pioseneczkę do posłuchania..a i jeszcze chyba jakiś przepisik(zaraz będę kombinować co i jak)
Narciarz slalomiasty;)
Eehh...musicie częściej pisać dziewczęta!!! I to Gumuś, nie dlatego, że chcę Cię dręczyć i męczyć;) Po prostu choć trochę się czuję jakbym z Wami była:) A to tak fajna myśl, że aż mnie ciarki przeszły po plecach;)Właśnie snuję domysły w jakiej knajpce byłyście i kto ile piw wypił;) Szkoda, ze nie mogę się do kamerki dorzucić bo to rzeczywiście fajowski prezent:)Telekonferencja to rzecz jasna miły pomysł tylko ni w ząb nie wiem jak to zrobić?! Technicznie i organizacyjnie (wszystkie 4 naraz przed komputrami;)? )
OdpowiedzUsuńBaluj, baluj Gosieńko bo potem to tylko praca;) Żartuję oczywiście- ja np cały czas jeszcze się leseruję;) Przynajmniej język poćwiczę. Teraz nowa strategia- za namową Łukasza (i prezentu od niego)- czytam/ słucham audiobooka! A, że to moja ukochana książeczka to łączę przyjemne z pożytecznym:) "Nieznośna lekkość bytu" raz jeszcze mnie porwała...:)
Jeśli chodzi o śluby to zwłaszcza jeden (ze względów organizacyjnych chociażby;) ) mnie interesuje;) Ale obiecuję nie dopytywać nachalnie osób zainteresowanych;) Więc póki co cieszę się Marty szczęściem:)Może to już tak jest- nie ma idealnych związków??? Ot, choćby, takiego jednego długowłosego przetrącę chyba zaraz- od godziny próbuję go dobudzić by wstał po pracy. Później jeszcze się obrazi, że tak długo spał;) I jak tu z takim wytrzymać 60 lat, jak dziadkowie Asi?;) Ale to dobry znak dla panienek Pańczakównych;) - jesteście z rodu długodystansowców;) Więc może w "szaleństwie" Marty jest metoda;)? Kurcze, nigdy jeszcze z nikim nie wybierałam sukni ślubnej...ale się rozmarzyłam:)
Niepokoję się tylko Pińczu Twoim dziadkiem. Mam nadzieję,że wszystko idzie ku lepszemu... I tu spróbuję trzymać kciuki:)No bo za mieszkanko trzymam cały czas:)
Jeśli chodzi o przepisy- jestem na tak!!! Ostatnio odkryłam swą drugą naturę- kulinarne kombinacje;) Dziś pierwszy raz w życiu zrobiłam devolaje (czy jak to się tam pisze) Po swojemu, bo po swojemu, ale pyszne były;)!
No to napisz jak się te devolaje z Twego przepisu kręci!!!Zdradze tajemnicę, że mój tuńczyk w sosie pomidorowym to też całkowicie mej receptury;)Kreatywność górą!Nie udało mi się znaleźć sposobu by zrobic osobną rubryczkę pod tytułem "przepisy"...może któraś z Was zapyta swego mężczyznę o pomoc(Waldemar wiecie,humanista;)?
OdpowiedzUsuńIdę na drugą połowę meczu..póki co Lewuniakowe kciuki całkiem skuteczne:)
A co do spotkanka to było w nowej dla nas przestrzeni- w Brogansie(ta irlandzka knajpka na Szewskiej). Ja piwek wypiłam 2 duże i 1 małe..jak wszystkim wiadomo to już ostatnimi czasy dla mnie szaleństwo..ale dziś o dziwo czuję się całkiem przyjemnie!
Lecę poprzeżywać..
Kurde blaszka!Widać kciuków starczyło mi tylko na pierwszą połowę! ... Ale widać inne rzeczy są ważniejsze by im szczęście sprzyjało z moich paluchów trzymania;)
OdpowiedzUsuńA Was proszę - trzymajcie za nas;) Kilka dni temu our car was in fire!!! Dosłownie prawie, że;) Zadymił, zadymił i stanął na środku drogi...Dobrze, że nie ja kierowałam (choć raz już mnie tu przyjemność takowa spotkała- i teraz mam obawy czy nasza "żabcia" przeze mnie nie cierpi). Teraz biedaczysko kuruje się u jakiegoś bezzębnego Polaka... a przyjemność ta kosztuje więcej niż jakieś luksusowe spa;) Ale przez to mam nadzieję, że po mnie do jakiej pracy nie zadzwonią- bo mogłabym nie dotrzeć...paranoja!;)
A jeśli chodzi o przepis to ja nawet nie wiem czy to mogę tak nazwać: proste i szybkie- piersi z kurczaka dobrze rozbić, posolić z dwóch stron. Zaś z jednej popieprzyć, przyprawić jak kto lubi(polecam oregano- ciekawy smak), plaster żółtego sera na to pieczarki podsmażone. Zwinąć to w devolajowy rulon. Obtoczyć w jajku, bułce tartej- koniecznie gruba panierka. Smażyć najlepiej na masełku lub z jego dodatkiem. Podawać z pieczarkami i całą resztą:) Pewnie niezdrowe ale smaczne;)