Witajcie witajcie po dwóch tygodniach milczenia mego!
Myślałam, że większa ze mnie świnia a tu wcale tak źle nie było...Przejdźmy do rzeczy...W każdej z waszych wypowiedzi z ubiegłego tygodnia umieściłam krótkie komentarze, to tak na dobry początek..W tym poście chciałam trochę o mnie, ale zrobiła się 1:00 i oczka układają się do snu..Z pracy na Malcie jestem zadowolona ale rozmowa o podwyżce początkowo proponowanego wynagrodzenia, jakieś drobnej choć, dopiero jutro i wtedy się okaże..nie licze na zbyt wiele bo wszyscy jednogłosnie twierdza, że Fundacja strasznie skąpi na pracownikach..ale jak nie zawalcze to se będę w brodę pluć. Nie było większych wpadek..jedyne co, to nikt nie zabukował ładnej pogody i trza było odwołać spektakli kilka.. (mogłam Was, na Zachodzie zatrudnić do zdmuchiwania chmurek w przeciwnym kierunku;). Grupa, której spektakl nie miał się odbyć, zagrała, ale tylko raz..i to jedna z wiekszych porażek festiwalu..Aktorka nie poradziła sobie z rolą, po spektaklach nie dystansowała się do postaci którą odgrywała..A że grała Medeę, która z zazdrości wobec męża zabija swoje dzieci to możecie sobie wyobraźić jaką winę czuła..podobno nie spała przez tydzień patrząc w sufit...Ale okazało się że ona już w szkole aktorskiej miała problemy psychiczne...Przejęłam się nawet bo jak z nią rozmawiałam, rzeczywiście była zuełnie wyłączona...
Grupy,które koordynowałam była naprawdę baardzo sympatyczne i dobrze nam się pracowało.
Oki..reszta jutro..może..;)
Buzisko
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz