czwartek, 23 lipca 2009

Gumciowo

Gumuś!Byłam ostatnio w Prolu...Pusto tam jakoś bez Ciebie, cicho i spokojnie..Spotkałam Konrada i wreszcie się pochwalił swoim synkiem..Rzecz jasna, zgodnie z umową, ściemniałam że nic mi nie wiadomo i a to Ci niespodzianka. Konrad się zdziwił bo był pewien że już mi mówiłaś, więc jakby co to nie mówiłaś, żebym nie wyszła na bezczelnego ściemniacza;)

A jak z Twoją pracą?Skoro nic nie piszesz mam wielką nadzieję, że udało Ci się coś podłapać..może to nie jest dobre pocieszenie ale i w Polsce o pracę ostatnio baardzo ciężko..A jakiś przystojny Holender na drodze Twej już stanął? Jak się czujesz praktykując angielski?I jeszcze prośba..tak gadałyśmy z Paulą że nikt zdjęć nie wrzuca.. Prześlij cosik, szczególnie że okolica Twa na pewno urocza!

Ja już po Tzadiku...Załapałam fuchę koordynatorki pracy wolontariuszy i opiekunki widowni co łączyło się z ciągłym przestawianiem krzeseł...Krzesła stare, rylające się, a do tego drewniane wypożyczaliśmy z Areny!Było ich 500!Festiwal był zaplanowany pod gołym niebem, a lało a lało więc trza było to składać krzesła, potem je rozkładać i tak po 3 razy dziennie, aż w końcu przewieźć je do zadaszanego lokum..kupa śmiechu..bicepsy mi się wyrobiły!Drewniane przemoknięte krzesła nie tylko były sporo cięższe ale przede wszystkim trochę się powyginały..Teraz czekamy tylko na sygnał z areny że im zmarnowaliśmy 50-letnie, zabytkowe krzesła...

Dziś przyjeżdżają do nas znajmoi Waldka z Erasmusa: Tajwanka z chłopakiem-Austriakiem.. Trza trochę uporzadkować mieszkanko!Lecę zatem!
A macie pomysł co dobrego można by dla nich upichcić?

Buźka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz