środa, 28 stycznia 2009

Dzień zbijania :(

Dziewczątka drogie, wiem, wiem czekacie na długi opis podróży i spotkania z długowłosym;)A także obiecane zdjątka i takie tam;) Obiecuję wywiązać się z tego, a nawet i z nawiązką;) Ale dziś wybaczcie, walczę z temperaturą- okładam się skarpetkami zimno-mokrymi;) Tylko to mi przyszło do głowy i siły pozwoliły na taką autopomoc;) Ale mam pierwsze sukcesy- już jest 38,5.....Jarek zrobił pyszny obiadek ale musiał jechać do pracy. A ja oprócz zbijania gorączki wykorzystuję ten czas na zbijanie bąków;) Czyli nie jest tak źle- cały dzionek pod kołderką:)Zatem trzymajcie kciuki za swego pomysłowego Dobromirka coby jak najszybciej mógł zdać relację:))))

1 komentarz:

  1. no kurde...bidulko Ty :(
    to ci pech z tym choróbskiem...
    ale najważniejsze ,że ma kto się Tobą opiekować, więc wyleż te grypsko i wracaj do zdrowia
    trzymam mocno kciuki
    BUZIAKI

    OdpowiedzUsuń