Dziewuszki, nawet sobie nie wyobrażacie jak przez trzy dni nawet, można sobie podładować akumulatorki:) Dlatego wszystkim, którym udało się znaleźć choćby chwilkę z całego serduszka dziękuję:) I z daleka już buziaki ślę:) Nie zdawałam sobie sprawy, że mi Was tak brakuje...A z drugiej strony czułam się tak, jakbym w ogóle nie wyjeżdżała... Dziwne no nie? Jakby "oksymoron" a jednak;)
I chodziłabym tak z tym rogalem na papuni gdyby nie straszliwa rzecz jedna...horror...tragedia...mówię Wam...Znów mnie coś gryzie...jestem w bąblach odkąd wróciłam...trzymajcie kciuki coby to pluskwiaki podłe nie były!!! Jestem przerażona i zdesperowana:( Mój związek z Jarkiem przetrwał różne burze i zawirowania. No i kilka lat na odległości... ale te małe potwory przyprawiają mnie o takie dreszcze (nie mówiąc już o swedzeniu...), że gotowa jestem spakoqwać się i wyjechać choćby dziś... Póki co gorąco wierzę, że to jakie uczulenie lub krwiożerczy zabłąkany komar... No bo niby skąd znowu pluskwy??? Po półtora roku???? I dlaczego mszczą się tylko na mnie?????? (inni oznak tortur nie mają....)..................................
to be continued.........
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Kasiula!!! na moje oko to jakaś komarzyca cie dopadla(skoro tylko Ty masz bąbelki). A jesli to pluskwiaki...to tylko sie pakowac i wracac, albo znow wszystko wyrzucic i zaczynac od nowa, innej rady na te male cholerstwa nie ma. Ale glowa do gory, to tylko komar, trza go szybko zlokalizowac i zabic!!!!!!!!!!!!Bedzie dobrze!!!
OdpowiedzUsuńNo i jak tam rozwój akcji....pluskwy to ci są czy nie...
OdpowiedzUsuńto zem sie rozpisala;)
Pssst....na razie nie chcę zapeszać ;) Wszystko wskazuje na to, że to rzeczywiście jakiś wyposzczony komar zapędził się i na drugi dzień musiał cierpieć kaca od przepicia mą krwią;) I zaszył się w jakiejś dziurze bo go nie znaleźliśmy. Ale śledztwo w toku i choć pogryzień dalszych brak trza być cały czas w gotowości;)
OdpowiedzUsuńAle gorąco liczę, że masz Paulinko nosa :)
nosa mam... i ogromnego kaca, najgorszemu wrogowi nie zycze. Wczoraj bowiem mielismy na chacie tu u nas takie powiedzmy spontaniczne spotkanko, ze nawet klaudiusz z Wrocka u nas goscil. No i tradycyjnie nat,andrezj,uka, a wszystko to z powodu wyprawy malego do W-awy(tak na dluzej) bo od przyszlego tygodnia prace zaczyna. W sumie troszke chlopaczyna szukal tej pracy,bo dobre 4 miechy,ale czeka go praca na wymarzonym stanowisku(logistyk) firmy Loreal(czy jak sie to pisze,ta od kosmetykow). ale powrocmy do mego kaca....AAAAAUUUU BOLI
OdpowiedzUsuńP.S dzis nie pije, moze jutro sie skusze
Pozdrawiam wszyskich aktywnych na tym przewspanialym bloogu( czyt. Katarzynę Lewczycką), a nieaktywnych przywoluje do porzadku!!!!!!!!!!!!!bo bedzie kara!!!!!!
Jeeeeest!!! Zabiłam drania! Nie wiem czy to ten, bo krew jakoś (moja własna ma się rozumieć;) ) nie trysnęła z niego... Ale co tam- jeden za wszystkich, wszyscy za jednego- gińcie komary!!!
OdpowiedzUsuńOjoj, biedna Paulinka... głowa pewnie ładnie dała we znaki ;) Ale tak sobie myślę, że pozostałe dziewczeta powinny mieć jeszcze większego kaca....moralnego rzecz jasna;) No bo gdzież one, gdzie????????????????????????????????