Skoro nie mogę od Cię jeszcze wymagać powrotu do kraju tego, gdzie kruszynę chleba podnoszą z ziemi przez uszanowanie..,ekhmm..dosyć mądrości..., to mogę chociaż postulować powrót Twój do zdrowia!!!Co niniejszym czynię.STOP!Proszę się ściśle wywiązać!
Podobno herbatka malinowa dobra na gorączkę, wykorzystaj "długowłosego";) No i jakaś polopiryna czy cóś to chyba do kupienia w Anglii,hem?
Przywołuję Gumcię do zabrania głosu w tej, bądź jakiejkolwiek sprawie;)
Dostałam dziś dobry kawał: Idą dwa koty przez pustynie i nagle jeden mówi do drugiego: "Kurwa, nie ogarniam tej kuwety"!
To tak dla pobudzenia mięśni brzucha wieczorową porą...
Paula, chciałam Was poindoktrynować trochę teatralnie, z racji że odwiedzacie Warszawkę lada dzień, ale jak na złość nic ciekawego się nie dzieje... No chyba, że możecie sobie pozwolić na Teatr Polonia Jandy...osobiście jeszcze nie byłam..
Dobrej nocy dziewczęta!
środa, 28 stycznia 2009
Dzień zbijania :(
Dziewczątka drogie, wiem, wiem czekacie na długi opis podróży i spotkania z długowłosym;)A także obiecane zdjątka i takie tam;) Obiecuję wywiązać się z tego, a nawet i z nawiązką;) Ale dziś wybaczcie, walczę z temperaturą- okładam się skarpetkami zimno-mokrymi;) Tylko to mi przyszło do głowy i siły pozwoliły na taką autopomoc;) Ale mam pierwsze sukcesy- już jest 38,5.....Jarek zrobił pyszny obiadek ale musiał jechać do pracy. A ja oprócz zbijania gorączki wykorzystuję ten czas na zbijanie bąków;) Czyli nie jest tak źle- cały dzionek pod kołderką:)Zatem trzymajcie kciuki za swego pomysłowego Dobromirka coby jak najszybciej mógł zdać relację:))))
wtorek, 27 stycznia 2009
Dzień farolej "-1"
Żabki, żuczki i borsuczki kochane;)!!! No to zaczęło się odliczanie... Za mną waliza- na liczniku 20 kg...niby dobrze ale pot na czoło wstąpił- co zrobić z całą masą drobiazgów uśmiechających się do mnie kusząco z całego pokoju?!?!Ba, mieszkania!A i tak musiałam biedną żółtą kaczuszkę udeptywać coby się w mieściła (dla jasności- Tweetuś to maskotka;)- cóż, sentymentalna ze mnie bestia). Druga liczba nie mniej przerażająca- 3... za tyle godzin wstaję:( Chyba, że się rozmyślę i w ogóle nie położę;) Trzeciej "magicznej" liczby nie napiszę bo trudną mi ją ogarnąć. W każdym razie parę kilometrów jutro muszę przebyć;) Liczby sztuk mięska i kiełbasek uszykowanych przez troskliwą mamę, pozwólcie, nie będę już wymieniać.
Zatem ruszam...jakoś dziwnie bo nawet nerwa nie czuję zbytniego...hmmmm, może przez te grypsko które niespodziewanie złapało wczoraj i tarmosi, męczy, nie puszcza. Ale obiecuję je poskromić. W końcu ruszam w szeroki świat ;). Trza dawać radę. Nawet z beszczelnie i szczelnie włochatym paluchem- trza tym bardziej;)
Dziewuszki, jeszcze raz, z kapiącym nosem, ale nie ulewając wody, prosto z serducha- dzięki za wsparcie:))))))))))))))
P.S. Pińczu, a przed Tobą chylę czoła!!! Piszę dopiero dziś gdyż, mówiąc kolokwialnie, tak mi "opadła kopara" od Twej pomysłowości, że jej pozbieranie trochę zajęło;)
Mam nadzieję, że Twój głodek przestał już burczeć i ciamkać:)
Zatem ruszam...jakoś dziwnie bo nawet nerwa nie czuję zbytniego...hmmmm, może przez te grypsko które niespodziewanie złapało wczoraj i tarmosi, męczy, nie puszcza. Ale obiecuję je poskromić. W końcu ruszam w szeroki świat ;). Trza dawać radę. Nawet z beszczelnie i szczelnie włochatym paluchem- trza tym bardziej;)
Dziewuszki, jeszcze raz, z kapiącym nosem, ale nie ulewając wody, prosto z serducha- dzięki za wsparcie:))))))))))))))
P.S. Pińczu, a przed Tobą chylę czoła!!! Piszę dopiero dziś gdyż, mówiąc kolokwialnie, tak mi "opadła kopara" od Twej pomysłowości, że jej pozbieranie trochę zajęło;)
Mam nadzieję, że Twój głodek przestał już burczeć i ciamkać:)
Mniami
yupiii... wreszcie będę mogła zasnąć:) Paulinkuś, jak sobie golniesz jednego, to będzie Ci łatwiej...przecie nic lepiej nie rozgrzewa!A tak w ogóle to meczyk widziały panny?Tym razem panowie płakali ze szczęścia...Polska górą!!!
No nic...czas napisać pierwszego posta mego;)
A więc...Kasiula za parę godzinek rusza, nic jeszcze na blogu nie skrobnęła, ale jej to wybaczam...pakowanie, pożegnania(no i przeziębionko do tego wszystkiego) więc nie ma co się dziwić, że czasu nie znalazła.
ale za to jutro z niecierpliwością czekam na relacje z lotu i z pierwszych godzin pobytu, a jakby dało rade to zdjęcia mieszkanka, okolicy;) no może te zdjęcia niekoniecznie już jutro ale za jakiś czas.
tymczasem trzymam kciuki za lot...
kurcze dziewczyny starałam się jak mogłam by coś więcej skrobnąć ale musicie mi dać czas by się "rozgrzać";)
A więc...Kasiula za parę godzinek rusza, nic jeszcze na blogu nie skrobnęła, ale jej to wybaczam...pakowanie, pożegnania(no i przeziębionko do tego wszystkiego) więc nie ma co się dziwić, że czasu nie znalazła.
ale za to jutro z niecierpliwością czekam na relacje z lotu i z pierwszych godzin pobytu, a jakby dało rade to zdjęcia mieszkanka, okolicy;) no może te zdjęcia niekoniecznie już jutro ale za jakiś czas.
tymczasem trzymam kciuki za lot...
kurcze dziewczyny starałam się jak mogłam by coś więcej skrobnąć ale musicie mi dać czas by się "rozgrzać";)
W brzuchu mi burczy, dostaję skurczy...
Tracę entuzjazm...nikt się nie troszczy o zgłodniałego Pinczula...i to do tego sesyjną porą! Choć pierwsze zaliczenie już za mną, cudem wybronione...
poniedziałek, 26 stycznia 2009
Danio
Coś mi się zdaje, że ofiarowanie Wam Danio nie było pomysłem najlepszym... Objadły się babsztyle, potrzeba zaspokojona i nie trza już dziś info słać... Jeden tylko problem... Je sobie Danio nie kupiłam i cierpię już dzień cały, czekając, czekając...
niedziela, 25 stycznia 2009
Nasycić głodka!
"Po grecku powrót brzmi nostos. Algos oznacza cierpienie. Nostalgia jest zatem cierpieniem spowodowanym przez niespełnione pragnienie powrotu. W każdym języku słowa te maj własne zabarwienie. Często oznaczają jedynie smutek wywołany niemożnością powrotu do kraju. Tęsknotę za krajem. Tęsknotę za domem. Co po angielsku wyraża się słowem: homesickness. (...)W hiszpańskim anoranza pochodzi od czasownika anorar (czuć tęsknotę), który pochodzi od katalońskiego ignorare (nie wiedzieć). W takim etymologicznym oświetleniu tęsknota wydaje się cierpieniem z powodu niewiedzy." - Milan Kundera Niewiedza
No i właśnie dlatego potrzebny jest nam blog. Potrzebny jest nam wszytkim, mimo że to Lewuniak pogna w świat lada dzień. W ciele każdej z nas(jak sobie tylko domniemam) objawi się mała forma głodu(zwanego potocznie głodkiem), będąca oznaką uzależnienia od "współbycia" bliskiego człowieczka, którego nagle braknie. Jeśli by uwierzyć rozumowaniu Kundery, ów głodek można zaspokoić wiedzą. Wiedzą, co temu człowieczkowi, który tylko pozornie jest hen daleko, w duszy gra! Oczywiście głodek jest pewną formą szantażu;) Pomysleć tylko, że bez odpowiedniej dawki informacji przyczyniamy się do czyjegoś skurczu mięśni tęskonotowo-nostalgicznych... Proszę sobie to do serca przygarnąć!STOP!Sugeruję także, byśmy w te szare, zimowe dni troszkę się smakowo porozpieszczały... Mam na mysli tzw. bonusy, podsłuchane ciekawostki, nowinki, mogą być nawet o astrologii Gumuś;)
I nie myśl sobie Lewuniaku, że to zamach na Twą dietę cud... Dokarmiamy głównie optymizmem i miłością(a te, o ile mi wiadomo są niskokaloryczne), przy okazji podlewamy naszą kwitnącą przyjaźń z obrazka:)
Jak zauważycie blog jest zamknięty tylko dla nas. Wejście na hasło!Blog jest naszym wspólnym dzieciątkiem, każda z nas ma mozliwość nawigacji, ubierania, przekształcania... Także hulaj wyobraźni, hulaj!!!
Już zacieram rączki... Niech się dzieje!!!
No i właśnie dlatego potrzebny jest nam blog. Potrzebny jest nam wszytkim, mimo że to Lewuniak pogna w świat lada dzień. W ciele każdej z nas(jak sobie tylko domniemam) objawi się mała forma głodu(zwanego potocznie głodkiem), będąca oznaką uzależnienia od "współbycia" bliskiego człowieczka, którego nagle braknie. Jeśli by uwierzyć rozumowaniu Kundery, ów głodek można zaspokoić wiedzą. Wiedzą, co temu człowieczkowi, który tylko pozornie jest hen daleko, w duszy gra! Oczywiście głodek jest pewną formą szantażu;) Pomysleć tylko, że bez odpowiedniej dawki informacji przyczyniamy się do czyjegoś skurczu mięśni tęskonotowo-nostalgicznych... Proszę sobie to do serca przygarnąć!STOP!Sugeruję także, byśmy w te szare, zimowe dni troszkę się smakowo porozpieszczały... Mam na mysli tzw. bonusy, podsłuchane ciekawostki, nowinki, mogą być nawet o astrologii Gumuś;)
I nie myśl sobie Lewuniaku, że to zamach na Twą dietę cud... Dokarmiamy głównie optymizmem i miłością(a te, o ile mi wiadomo są niskokaloryczne), przy okazji podlewamy naszą kwitnącą przyjaźń z obrazka:)
Jak zauważycie blog jest zamknięty tylko dla nas. Wejście na hasło!Blog jest naszym wspólnym dzieciątkiem, każda z nas ma mozliwość nawigacji, ubierania, przekształcania... Także hulaj wyobraźni, hulaj!!!
Już zacieram rączki... Niech się dzieje!!!
sobota, 24 stycznia 2009
Na dzień dobry :)
Tylko sprawdzam sobie jak to będzie wyglądało...Kombinuję tu i kombinuję...Jak dziecko pielęgnuję...Chce żeby się pozostałym mamuniom podobało, się wie;)
No dobra...czas zacząć!!!
No dobra...czas zacząć!!!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)