I co, hę? Jakoś cicho, pusto tak... Człowiek zbierze się w sobie i cosik skrobnie a tu zero odzewu :( ..........................................................................................................................................................................Ale nieważne... Zakładam żeście zajęte. Zakładam, że nikt nie będzie mi wiercił dziury w brzuchu gdy robota będzie wrzała w rękach ;) Za nami upalny weekend. Po nocach bliskich zera nastąpiły iście wakacyjne klimaty. Chwila w ogródku zaowocowała spalonymi noskiem i dekoltem;) Ale od dziś powrót do normalności- temperatura się ustabilizowała w okolicach majowych średnich. Może i dobrze bo znów maraton w pracy a tam i tak jest wystarczająco gorąco. Bardzo gorąco było mi zwłaszcza wczoraj-całodniowy, piekielnie nudny kurs z higieny żywienia. A kropką nad i był very interesting test. Coś czuję, że będę musiała jeszcze raz słuchać tej neurotycznej baby coby zdać to paskudztwo, uff, lekko nie jest ;) (niejedna Angielka poślizgnęła się już u nas na haczykowatych pytaniach owego babsztyla). Wyniki soon. A ja z dnia na dzień lepsza z angielskiego. Nie ma jak przyswajać słówka w bardzo emocjonującym kontekście. Ostatnio np. bardzo dosłownie doświadczyłam power cuta. Wyobrażacie sobie dantejskie ciemności z dziadkami buszującymi po korytarzach? Ci co już spali zapadli się w swoich elektrycznych materacach. A najaktywniejsi czatowali pod drzwiami by wydostać się na zewnątrz, jak zawsze zresztą. Szkopuł w tym, że tym razem wszystkie drzwi stały otworem- żaden system nie zadziałał. Dziś z kolei dowiedziałam się, iz jedna babuszka cierpi na 'shingles'. Cóż to takiego? Mała zagadka dla zainteresowanych ;) Poza tym powolutku...
Nie pytam co u panienek bo jak zwykle ciekawam niezmiernie :) . Liczę zatem, że ktosik wreszcie się zlituje i da jakiego znaka;) Numer telefonu, gg, skypa, mail ciągle takie same jakby co ;)
Ściskam Was cieplutko i iście wakacyjnie mymi poparzonymi ramionkami :)
PS.Asiku mam nadzieję, że nie palnęłam jakiej gafy i miałaś imieninki (brak odzewu mnie bowiem zdezorientował, znów nie wczas?)? Wiesz, iż ostatnimi czasy mam z tym problem ;) Tak czy inaczej imieninowy buziak nie powinien zaszkodzić i slę go raz jeszcze :*
Pamiętajcie dziewuszki, ze jutro dzień naszych kochanych Mam :)
Buź raz jeszcze
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz