wtorek, 25 maja 2010

Raz, dwa, trzy, sprawdzam... ja!,

I co, hę? Jakoś cicho, pusto tak... Człowiek zbierze się w sobie i cosik skrobnie a tu zero odzewu :( ..........................................................................................................................................................................Ale nieważne... Zakładam żeście zajęte. Zakładam, że nikt nie będzie mi wiercił dziury w brzuchu gdy robota będzie wrzała w rękach ;) Za nami upalny weekend. Po nocach bliskich zera nastąpiły iście wakacyjne klimaty. Chwila w ogródku zaowocowała spalonymi noskiem i dekoltem;) Ale od dziś powrót do normalności- temperatura się ustabilizowała w okolicach majowych średnich. Może i dobrze bo znów maraton w pracy a tam i tak jest wystarczająco gorąco. Bardzo gorąco było mi zwłaszcza wczoraj-całodniowy, piekielnie nudny kurs z higieny żywienia. A kropką nad i był very interesting test. Coś czuję, że będę musiała jeszcze raz słuchać tej neurotycznej baby coby zdać to paskudztwo, uff, lekko nie jest ;) (niejedna Angielka poślizgnęła się już u nas na haczykowatych pytaniach owego babsztyla). Wyniki soon. A ja z dnia na dzień lepsza z angielskiego. Nie ma jak przyswajać słówka w bardzo emocjonującym kontekście. Ostatnio np. bardzo dosłownie doświadczyłam power cuta. Wyobrażacie sobie dantejskie ciemności z dziadkami buszującymi po korytarzach? Ci co już spali zapadli się w swoich elektrycznych materacach. A najaktywniejsi czatowali pod drzwiami by wydostać się na zewnątrz, jak zawsze zresztą. Szkopuł w tym, że tym razem wszystkie drzwi stały otworem- żaden system nie zadziałał. Dziś z kolei dowiedziałam się, iz jedna babuszka cierpi na 'shingles'. Cóż to takiego? Mała zagadka dla zainteresowanych ;) Poza tym powolutku...
Nie pytam co u panienek bo jak zwykle ciekawam niezmiernie :) . Liczę zatem, że ktosik wreszcie się zlituje i da jakiego znaka;) Numer telefonu, gg, skypa, mail ciągle takie same jakby co ;)
Ściskam Was cieplutko i iście wakacyjnie mymi poparzonymi ramionkami :)

PS.Asiku mam nadzieję, że nie palnęłam jakiej gafy i miałaś imieninki (brak odzewu mnie bowiem zdezorientował, znów nie wczas?)? Wiesz, iż ostatnimi czasy mam z tym problem ;) Tak czy inaczej imieninowy buziak nie powinien zaszkodzić i slę go raz jeszcze :*
Pamiętajcie dziewuszki, ze jutro dzień naszych kochanych Mam :)
Buź raz jeszcze

wtorek, 18 maja 2010

Burakom Stop!!!

Uff...spadł mi kamień z serca. Wreszcie mam o czym pisać ;) Buraki przesadziły się wreszcie na inne pole ;) A my z panem J. zajęliśmy górę :) Różnica? Niebo i ziemia:) Wreszcie każdy ma swój własny kącik i osobistą przestrzeń. Do tego wielki jednooki potwór, który pozwala nam wieczorkami raczyć się filmiskami, choć oczywiście dominuje Przystanek Alaska ;) Całe szczęście, że się wyprowadzili bo Księżniczce zaczął rosnąć coraz większy brzuszek a wraz z nim huśtawki nastrojów ( a nie pomyślałabym, ze mogło być jeszcze gorzej ;) ). Póki co mieszka z nami trzydziestoparoletnie dziewczę. Na 3,4 odpukujemy!!! Bo wydaje się być poukładana i spokojna a nawet można się dogadać i porozmawiać (czyli jednak daję radę z kimś mieszkać ;)) . W sobotę czekamy na kolejnego exelowca. Ciężko wyczuć chłopaczynę ale naplusował sobie- ściągnął buty przy wejsciu (!?!). Czyli trza się teraz podocierać i podopasowywać, zaczyna się od początku ;)
Poza tym bilety na prom kupione czyli nieodwołalnie zawitamy pod koniec lipca w Polsce. Nawet wulkany nam nie straszne;) Również inne bilety zostały zabukowane. W tym roku padło na rojkowy festiwal w Katowicach :) Jacyś chętni ;)?
W pracy, jak to w pracy... Coraz wiecej we mnie obaw, że mój carerowski żywot dobiega niebłagalnie końca... Niby wszystko oki ale nie mogę znieść tego braku organizacji i wręcz głupiego managmentu :( A wiec albo mnie wyrzucą "bo tak " albo komuś w końcu napyskuję i... też mnie wyrzucą. No i jeszcze trzecia opcja-zwolnię sie ;) Na razie zaciskam ząbki ;) Ogólnie szkoda gadać, wszystko po staremu. Za każdym razem powtarzam sobie po cichutku- pieniążki, pieniążki, pieniążki...
Za to z panienek jestem dumna :)Prosze, proszę... :) To jak ja mam się teraz zwracać? Pani prezes i Pani kurator? ;) Ładne rzeczy ;) Gratuluję i ściskam paluszki ile sił za dalsze sukcesy :)

PS. Jeśli chodzi o Gumcię to news rzeczywiście powalający! A za rosnącą "fasolkę" oczywiście też trzymamy kciuki, Gosiaczkowi dopingujemy w nowej roli :) Hmmm...a jak tam prezesowe staranie w tej kwestii? Bo z tego co mnie słuchy dochodzą to organizm wciąż nie oczyszczony ;)

Trzymajcie się cieplutko moje Kobietki sukcesu :)

sobota, 15 maja 2010

Sprawdzam 6

Szaleństwo normalnie... Nie rozpisujcie się tak bo nie nadążam czytać!

środa, 5 maja 2010

Sprawdzam 5

i znów tu pusto...a ja mam nowinkę jakich mało;) Guma jest w ciąży!!! Mieszka w Amsterdami więc jesli ktoś ma potrzebę na grubsze zioło to hulaj do Gumciowej rodzinki..
Wczoraj byłam u Pauli na kursie photoshopa! Wciąż mówiła że nie umie uczyć a z minuty na minutę szło coraz lepiej..u Pauli pewnie tak jest ze wszystkim, najpierw narzeka a potem zostaje właścicielką wiodącej na rynku firmy ;) Dzięki Pauli!

Dziś Waldik ma imieniki i właśnie przesłuchujemy CHopinowej płytki, którą mu kupiłam. Chwilę wcześniej suszyłam Mateuszkowi głowę o najciekawszych polskich dokumentalistów, ale bałam się że nie trafię a Chopin to dla Waldka pewny prezent! Wracam znow do pisania maili bo festiwal "Hipokretyna" już tuż ;)

No to buzisko! Mam nadzieję że nowinka pobudzi Was do działań wszelakich;)

Ciao
Asiek