Trochę wypoczywam,można powiedzieć, posesyjnie, trochę targowo się udzielam za kaskę (była Epla, od czwartku Polagra) i czas płynie sobie w całkiem miłej atmosferze.. Dzwonili do mnie np. z Malty i proponują posadkę "opiekuna publiczności", ale ta szczytna nazwa średnio się ma do obowiązków, po prostu miałabym zająć się kontrolą sprzedaży biletów. Bilety są sprzedawane internetowo, ale zawsze pewna pula idzie na zaproszenia dla gości. Musiałabym śledzić sprzedaż netową, zdawać sprawozdania, kontrolować ilość zaproszeń dla gości... Robota stresująca, mało związana z pracą twórczą, a do tego, z tego co pamiętam z zeszłego roku, wszyscy na Ciebie krzyczą i ciągle coś się nie zgadza... Wiem, że dla dobra mojej "kariery" powinnam podjąć współpracę z tą samą instytucją, bo to potwierdza, że mają do mnie zaufanie... Alternatywa też jest, opiekun produkcyjny przestrzeni. I to mnie bardziej kręci. W tym roku większość spektakli odbywa się w kilku przestrzeniach np. teren targów (5 spektakli), Stara Rzeźnia (4) itp. Po prostu musiałabym ogarnąć wszystkich technicznych, zarówno tych z zespołów przyjezdnych, jak i naszych, którzy dla nich montują. No i dopilnować, by wszystko grało w danym miejscu. To hardcore, ale też wyzwanie:) A Pinczule lubią! To krótsza praca, ale w miarę dobrze płatna, jak na Maltę oczywiście. Do środy mam czas na podjęcie decyzji...
Lewuniaku! Przylatujemy 10 marca, o 7:25. Odlatujemy 17 marca o 8:10, lotnisko Londyn Luton! Zacieramy rączki:)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
jak by kogoś interesowało...zdecydowałam się na opcję produkcyjną...
OdpowiedzUsuńi bardzo dobrze:)pewnie bedzie very hard work, ale dasz rade a i spektakle bedziesz mogla poogladac. także bardzo fajnie:) buziaki
OdpowiedzUsuń